Cuda Pana Prezydenta

3 lutego 2022 r.

https://oko.press/duda-chce-zakamuflowac-izbe-dyscyplinarna-w-sn-poglebi-konflikt-z-ue/

Na wstępie małe usprawiedliwienie. Dzieje się bardzo dużo, bardzo często i zawsze jest to ważne. Dotyczy to także autora bloga. Mam nadzieję, że Czytelnicy wybaczą mi prawie miesięczne milczenie.

Ale do rzeczy.

Od dawna śledzę pilnie i życzliwie kolejne wystąpienia Pana Prezydenta odnoszące się do sędziów, sądów i w ogóle praworządności.

Wprawdzie, gdy Pan Prezydent w 2017 roku najpierw zawetował dwie z trzech wiekopomnych ustaw sądowych autorstwa szeregowych posłów (zainspirowanych zapewne przemyśleniami Zbigniewa, Zawsze Mam Rację, Ziobro), a potem poparł te same ustawy z kosmetycznymi zmianami, przez chwilę poczułem się zagubiony, ale szybko się otrząsnąłem i zrozumiałem słuszność wprowadzanych zmian. Utwierdził mnie w tym skład nowopowołanej Krajowej Rady Sądownictwa złożonej z takich sędziowskich tuzów jak:

  • Dariusz, Nie Ma Mnie w Sądzie, Drajewicz
  • Maciej, 500 tysięcy w Cztery Lata, Mitera
  • Dagmara, Jestem Prezesem Bez Autorytetu, Pawełczyk-Woicka
  • Jarosław, Dąb, Dudzicz
  • Maciej, Rozśmieszę Was Dziś i Jutro, Nawacki
  • Rafał, Porządzę Sobie w Rzeszowie, Puchalski
  • Leszek, Zrobię Wszystko Czego Oczekujecie, Mazur.

Tacy ludzie są z pewnością na właściwym miejscu. Pan Prezydent wiedział co robi, akceptując pomysły pana Zbyszka.

Czytając i słuchając jak wielu niesłusznie krytykuje Pana Prezydenta za nominacje sędziów na podstawie wniosków obecnie działającej KRS, poczułem z Nim pewną, swoistą wprawdzie, ale jednak więź. Tu małe wyjaśnienie: historia to moja pasja. Jak się okazuje Pana Prezydenta również. I tak 11.11.2018 roku Pan Prezydent był łaskaw stwierdzić, iż nie było od czasów Piłsudskiego tak wielkiego przywódcy Państwa Polskiego jak Lech Kaczyński. https://historia.org.pl/2018/11/12/prezydent-duda-od-czasow-pilsudskiego-nie-bylo-tak-wielkiego-przywodcypanstwa-polskiego/ Słuszne spostrzeżenie. Władysław Sikorski, Lech Wałęsa czy Tadeusz Mazowiecki swymi życiorysami i dokonaniami tylko potwierdzają słuszność słów Pana Prezydenta. Skoro i Pan Prezydent i ja znamy i lubimy historię, to niewątpliwie z wielką sympatią obaj patrzymy na postać pewnego szlachetnego, innego od wszystkich pozostałych, konia Incitatusa. Jak wiemy z przekazu Swetoniusza, wierzchowiec ten był tak niezwykły, że zasłużył, by boski Gajusz Juliusz Cezar Augustus Germanicus mianował go senatorem. Już wtedy, w I połowie I wieku n.e. wykształciła się koncepcja nieograniczonej, boskiej prerogatywy Cezara. Czy proces nominacji Incitatusa był wolny od uchybień? Zapewne nie był. Ale czyż osobista decyzja boskiego Cezara nie zmienia wszystkiego, nie unieważnia wcześniejszych błędów i nadużyć? Odpowiedź jest oczywista.

Tak więc powoływanie przez Pana Prezydenta na stanowiska sędziowskie osób wskazanych przez KRS z mizernym dorobkiem zawodowym, krótkim stażem, słabą stabilnością orzeczeń, negatywnymi ocenami pracy czy wreszcie brakiem akceptacji samorządu sędziowskiego (dopóki takowy istniał) przyjąć należy ze zrozumieniem. Stoi wszak za tym prawie dwutysięczna tradycja. Skoro Pan Prezydent mógł powołać, to powołał, a jak coś było nie tak, to od teraz już jest w porządku. Proste? Proste, mądre i co najważniejsze skuteczne.

Mając zatem taki dość ugruntowany stosunek do dokonań Pana Prezydenta w obszarze sądów i sędziów, z należytą uwagą wysłuchałem dziś zapowiedzi zmian, rewolucyjnych zmian w Sądzie Najwyższym. Od tej pory 10 panów z izby dyscyplinarnej i 1 pani nie będą już sędziami SN w Izbie Dyscyplinarnej tylko sędziami SN w Izbie Karnej czy też w Izbie Cywilnej. Po godzinach, tak niejako hobbystycznie pani Bednarek i panowie Niedzielak, Wytrykowski, Witkowski, Wygoda, Duś, Tomczyński i pozostali poorzekają sobie w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN. Tylu mamy przeróżnych znawców i ekspertów w Polsce od sądów, praworządności, Konstytucji i prawa unijnego, a jedynie Pan Prezydent wpadł na to, że jedynym powodem dla których już dziś Polska ma naliczone ponad 400 mln kary i wstrzymane dziesiątki miliardów złotych jest kwestia błędnego nazewnictwa. Po prostu, z niejasnych przyczyn, nazwa: „Izba Dyscyplinarna” irytuje sędziów ETPC i TSUE. Jak izba dyscyplinarna będzie nazywać się inaczej, od razu poczują ulgę, a miliardy popłyną szerokim strumieniem. Bo przecież ani w Luksemburgu ani w Strasburgu, ba nawet w gronie Iustitii czy Themis nikt nie wątpił nigdy, że do pełni niezawisłości panu Niedzialakowi, Tomczyńskiemu i spółce brakowało tylko odpowiedniej nazwy i tytułu. SSN w Izbie Karnej (Cywilnej, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych). Jestem pewien, że sędziowie Juszczyszyn, Tuleya, Ferek czy Chmielewski od razu poczują komfort bycia sądzonym przez niezależny sąd z niezawisłymi sędziami. Zresztą nie tylko oni.

Analizując wnikliwie i życzliwie projekt Pana Prezydenta przypomniałem sobie jeden z odcinków programu Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny. Pan Prezydent w dacie emisji był wprawdzie na studiach, ale może oglądał? Na wszelki wypadek zamieszczam fragment o tym jak pozornie drobne zmiany są istotne.

Okiem Sędziego
Głos przedstawiciela III władzy, sędziego praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem
Przejdź do oryginalnej publikacji