Dr Konrad naucza i poucza

9 kwietnia 2021 r.

https://www.rp.pl/Opinie/304089971-Dr-Konrad-Wytrykowski-Powolanie-sedziego.html

Doktor Konrad Wytrykowski, pracownik organu urzędującego w gmachu SN, – izby dyscyplinarnej, dał wyraz swemu niekłamanemu zachwytowi nad nieżyjącym już, wieloletnim sędzim amerykańskiego Sądu Najwyższego.

Zachwyty pana doktora Wytrykowskiego nad Antoninem Scalią i jego poglądami na temat tego, jakimi cechami powinien się charakteryzować sędzia wymagają komentarza. Prawniczej sprawności, rozległej wiedzy i umiejętności argumentacji nikt nie może odmówić sędziemu Scali. Nie to jednak jest najważniejsze w jego sylwetce prawnika i długoletniego sędziego SN Stanów Zjednoczonych. Ani ja, ani jak sądzę pan doktor Wytrykowski, nie jesteśmy w stanie zbliżyć pod względem biegłości w formułowaniu prawniczego wywodu do poziomu najbardziej wyrazistego z konserwatywnych sędziów zasiadających w amerykańskim Sądzie Najwyższym. Tak więc uznanie dla prawniczego warsztatu to jedna strona medalu. Druga jest taka, że tak zwyczajnie po ludzku, poglądy reprezentowane przez sędziego Antonina Scalię były niejednokrotnie przerażające i trudne do pojęcia dla ludzi mających szczęście żyć w Europie. Dość powiedzieć, że dla konserwatywnego sędziego Scali ferowanie wyroków śmierci wobec osób sprawców mających w chwili czynu 15 lat (Thompson vs Oklahoma, 1988) czy wobec niepełnosprawnych umysłowo (Atkins vs Wirginia 2002) nie budziło co do zasady sprzeciwu. Na szczęście żyjemy w tej części świata, gdzie dyskusji nad takimi sprawami się nie prowadzi, bo one są oczywiste.

O ile jednak dyskusja nad tym jak orzekał w amerykańskim SN sędzia Scalia ma w gruncie rzeczy znaczenie historyczne, o tyle o wiele bardziej istotne są jego poglądy na temat dobrego sędziego. Jak wynika bowiem z treści felietonu doktora Wytrykowskiego z poglądami tymi zdaje się on bezgranicznie identyfikować. A więc po kolei.

Powołując się na swego konserwatywnego mentora pisze Konrad Wytrykowski:

Po pierwsze „dobry sędzia” musi mieć wykształcenie i wiedzę.

Tylko należycie wykształcony sędzia może być pewny, że posługuje się metodami interpretacji zgodnymi z tradycjami prawnymi, a nie takimi, które dobierze dowolnie tylko po to, by doprowadziły go do preferowanego rezultatu.

Cóż, trudno polemizować. Żadne państwo nie potrzebuje niedouczonych czy wręcz głupich sędziów. Panie doktorze Konradzie, Pan ma chyba dobre relacje z politykiem Piebiakiem, prawda? Proszę go zapytać (i podzielić się z nami tą cenną wiedzą) jakimi to kryteriami kierował się ekspodsekretarz stanu przy dziesiątkach podpisywanych decyzji o powołaniu na funkcje prezesów i wiceprezesów sądów i o delegowaniu do sądu wyższego rzędu. Tak bez nazwisk, ale i Pan i my sędziowie wiemy dobrze, że i w organie podającym się za izbę Sądu Najwyższego, w którym Pan pracuje, i w gremium podającym się za konstytucyjny organ Państwa – czyli w Klubie Dyskusyjnym im Z. Ziobry (ciało to desygnowało Pana do obecnego miejsca pracy) nie brak osób doświadczonych i sprawnych w pracy jakby, tak inaczej.

Po wtóre, „dobry sędzia” musi charakteryzować się właściwą postawą, która przez strony i opinię publiczną jest postrzegana jako emanacja uczciwości i bezstronności („fairness and impartiality”). Każda strona musi być bowiem przekonana, że może liczyć na rzetelny proces i że jej argumenty zostaną dokładnie rozważone, niezależnie od tego, jak wyraziste poglądy ma sędzia.

Wiele na ten temat mogliby powiedzieć obrońcy sędziów Pawła Juszczyszna, Igora Tuleyi czy Beaty Morawiec. Obserwując w działaniu i słuchając wywodów czy to pana Tomczyńskiego (który nie skrywał, że zawieszenie i odebranie 40% wynagrodzenia Juszczyszynowi ma mieć funkcję odstraszającą) czy to pana Niedzialaka (twórcy nowatorskiej koncepcji nadrzędnej roli prokuratora nad sądem) nikt nie mógł mieć wątpliwości, że stanowią oni sami i ich koledzy (Pan również, jako jedna z osób osobiście odpowiedzialnych za uchylenie immunitetu i zawieszenie w czynnościach służbowych sędziego Tuleyi) jedyną w swoim rodzaju* **emanację uczciwości i bezstronności***.

Wreszcie „dobry sędzia” musi być – wedle Scalii – „sługą prawa” („a servant of the law”). Stosowanie prawa nawet wbrew osobistemu sprzeciwowi – to podstawowa, rudymentarna („all above else”) właściwość „dobrego sędziego”. To nie osobiste skłonności i poglądy, ale treść prawa decyduje o sposobie rozstrzygnięcia sprawy. Sędzia nie ma prawa rozpoznawać spraw według swojego uznania, tak jakby to on był prawodawcą. Jeśli sędzia odczuwa sprzeciw moralny wobec zastosowania tego, czego prawo od niego wymaga, powinien zrezygnować z urzędu.(„to resign from the bench”) i, być może, stanąć na czele rewolucji.

Było całkiem sporo sędziów w niedalekiej przeszłości, którzy bohatersko wznieśli ponad osobistą uczciwość, wrażliwość moralną czy zwykłą ludzką przyzwoitość. Zrobili to właśnie czując się sługami prawa. A że to prawo z jednych robiło wrogów ludu z racji zawodu, wykształcenia czy majątku a innych pozbawiało udziału we wspólnocie z racji pochodzenia i urodzenia to już przecież nie był problem tych sług prawa. Oczywiście z racji niesprzyjających okoliczności ci sędziowie niemieccy czy sowieccy z lat 30 XX wieku, którzy nie byli zachwyceni ówcześnie uchwalanym prawem (zapewne byli i tacy), poniechali wzniecania rewolucji.

USA to inny świat, inny system prawny i sądowy. Inna rola Sądu Najwyższego niż w Polsce. Nie pokuszę się o całościową ocenę sylwetki Antonia Scalii, zwracam jedynie uwagę na konieczność zachowania ostrożności w zachwytach nad tym konserwatywnym prawnikiem. Wiem natomiast ponad wszelką wątpliwość, że wizja dobrego sędziego a’la doktor Wytrykowski to wizja spójna z tym co niegdyś z mównicy sejmowej pewien poseł (nie warto przytaczać nazwiska) określił jako: „sędzia z mentalnością służebną”. Takich pseudosędziów potrzebuje obecna polityczna władza. Ludzi nawet sprawnych warsztatowo, oczytanych, umiejących zachować pozory bezstronności i niezależności, beznamiętnie i bezrefleksyjnie stosujących najbardziej niegodziwe i najbardziej sprzeczne z Konstytucją przepisy.

A teraz coś dla pana doktora Konrada i jego kolegów z izby dyscyplinarnej. Kabaretowy śledczy jest niczym sędzia jego marzeń: wykształcony, sprawny, bezstronny i stosujący prawo bez względu na jego treść i sens.

Jestem tutaj, bo dotarłem do takiego etapu kariery, że 30 zł zrobię wszystko (3.25)

Cóż, znam takich, co za 140% wynagrodzenia sędziego SN zrobią jeszcze więcej.

Okiem Sędziego
Głos przedstawiciela III władzy, sędziego praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem
Przejdź do oryginalnej publikacji