Grzech pychy

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25987299,rzecznik-sn-o-przelamaniu-impasu-ws-wyboru-kandydatow-na-prezesa.html

Z zasady nie wypowiadam się na blogu na tematy religijne. Ale życie samo przymusza do zajęcia się, może nie tyle religią, co osobliwymi wyobrażeniami niektórych na kwestie pozaziemskiego porządku.

To że, Aleksander Stępkowski uważający się za sędziego SN, złamał prawo przy prowadzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN to rzecz równie oczywista, co smutna.

Czymś za to zupełnie osobliwym, mówiącym dużo o rzeczniku pani Manowskiej jest przekonanie pana Stępkowskiego, iż do wyboru kandydatów na I Prezesa SN doszło za sprawą modlitw, w tym także modlitwy samego przewodzącego obradom Zgromadzenia.

Po pierwsze nie jest w porządku, tak po ludzku rzecz ujmując, modlić się w intencji powodzenia przedsięwzięć podejmowanych w złej wierze i przy jawnym łamaniu prawa. A tak właśnie było przy kapralskim prowadzeniu obrad Zgromadzenia Ogólnego SN przez pana Stępkowskiego.

Po drugie, prawidłowy wybór kandydatów na stanowisko I Prezesa SN to procedura regulowana przez prawo, w tym przede wszystkim przez Konstytucję. Może gdyby pan Stępkowski więcej czasu poświęcił życzliwej analizie zapisów Konstytucji, a mniej modlitwie, byłoby lepiej dla nas wszystkich.

Po trzecie nieuprawnione mieszanie porządków ziemskiego i boskiego od wieków przynosi same szkody.

Bo czyż jesteśmy w stanie rozsądzić dlaczego piękny hymn „Christ ist erstanden” śpiewany przez Krzyżaków przed pójściem do boju pod Grunwaldem, nie został, jak się wydaje, wysłuchany? Możemy jedynie wyjaśnić dlaczego wojowniczy zakonnicy tę wiekopomną bitwę przegrali.

Co do lokatorskich porównań pana dr. hab. Stępkowskiego, to abstrahując od ich wątpliwej głębi, odpowiem inną paralelą. W miastach poza Warszawą, gdzie nie wprowadzono Dekretu Bieruta wielu właścicielom mieszkań dokwaterowano na podstawie decyzji administracyjnych przymusowych lokatorów po wojnie. Jest tylko jedna istotna różnica między tymi dokwaterowanymi, a neo sędziami SN. O ile do pozbawionych dachu nad głową ludzi ocalałych z wojennej pożogi nie można mieć pretensji, że osiedlali się tam, gdzie władza miejsce im przydzieliła, o tyle ochotniczy, wbrew wszelkim ostrzeżeniom i apelom, sprzeczny z prawem akces do Sądu Najwyższego osób, które miały gdzie pracować i z czego się utrzymywać, porównać należy raczej do nielegalnego wtargnięcia do dużego domu, którego właściciele jako ludzie kulturalni nie stosują przemocy żeby pozbyć się intruzów. Ale panie doktorze Stępkowski, jak Pan pewnie świetnie wie, są sytuacje w życiu, gdy tylko przymusowa egzekucja w formie eksmisji może rozwiązać problem i przywrócić stan zgodny z prawem.

I na koniec dwie refleksje:

Sąd Najwyższy jest sądem świeckim, działającym w oparciu o Konstytucję i ustawy. Warto o tym pamiętać.

W Sądzie Najwyższym nie trzeba się modlić, wystarczy przestrzegać tak litery jak i ducha naszej Konstytucji.

Okiem Sędziego
Okiem Sędziego
Głos przedstawiciela III władzy, sędziego praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem
Przejdź do oryginalnej publikacji