Upadek pana Niedzielaka

21 listopada 2020 r.

Iustitia i ci, którzy bronią niezależności sądów i represjonowanych sędziów mówią jasno: Zło, represje, szykany mają zawsze twarz i nazwiska konkretnych ludzi.

To nie Prokuratura ściga Igora Tuleyę za to, że jest sędzią, to panowie Dariusz Ziomek, Piotr Dąbrowski i Czesław Stanisławczyk z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej działający na polecenie polityka Zbigniewa Ziobry i polityka Bogdana Święczkowskiego chcą ukarania sędziego za to że nie zachowuje się tak jak oni sami, za to, że nie chodzi na pasku tych co dziś akurat rządzą. To może budzić frustrację, a nawet złość, że są sędziowie których ani kupić awansami i ekstra pieniędzmi nie można, ani zastraszyć się nie da.

To nie izba dyscyplinarna zawiesiła w dniu 18.11.2020 r. sędziego Tuleyę i zgodziła się na uchylenie jego immunitetu. Zrobiły to 3 osoby. Nie będą nigdy anonimowe. Piotr Niedzialak, Konrad Wytrykowski i Jarosław Sobutka. Pan Sobutka mimo że zgłosił zdanie odrębne, nie miał odwagi uzasadnić go publicznie, a przez cały czas nie ma problemu z zasiadaniem w organie podającym się za jedną z izb Sądu Najwyższego.

Z tej grupy trzech osób, które działając wspólnie i w porozumieniu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru dokonały zamachu na praworządność, na niezależność sądów i niezawisłość sędziowską (przy czym wobec ich wcześniejszych działań, uznać należy, że uczyniły sobie z tego stałe źródło dochodu) najbardziej tragiczną postacią jest Piotr Niedzialak. Kiedyś sędzia, Znany dobrze w Warszawie.

Małe wspomnienie. Przełom roku 1998 i 1999, Sąd Okręgowy w Warszawie. Wykład znanego sędziego SN na temat nowego Kodeksu postępowania karnego. Na sali 203 aplikanci asesorzy i sędziowie, wśród nich delegowany od niedawna do Sądu Okręgowego, SSR Piotr Niedzielak. Celne pytania, błyskotliwe głosy w dyskusji nad niejasnymi (czasem wręcz nierozumianymi przez sędziów starszych stażem) przepisami nowej ustawy. Robi wrażenie na wszystkich, na nas aplikantach, ale i na prowadzącym szkolenie sędzim z SN, który notuje sobie jego nazwisko.

Przez lata Piotr Niedzialak był sprawnym, błyskotliwym sędzią jednego z wydziałów karnych odwoławczych warszawskiego sądu okręgowego. Słynął z dość lakonicznych, jak na praktykę II instancji uzasadnień, w których zawsze celnie punktował słabości apelacji czy też uchybienia sądów rejonowych.

Co stało się potem? Nie ma dobrej odpowiedzi. Ja mam swoją interpretację. Otóż sędzia (bo wtedy był nim jeszcze) Niedzielak zapadł na chorobę zwaną „syndromem Alei Ujazdowskich” . To ciężka choroba, podstępna, trochę podobna co cukrzycy typu II, czyli tej niewymagającej codziennych zastrzyków insuliny. Choroba ta niszczy krok po kroku kolejne obszary umysłu sędziego, osłabia jego niezależność, asertywność wobec polityków i odwagę. W końcowym stadium choroba czyni z zaatakowanego człowieka sędziego-zombie, czyli kogoś kto formalnie pobiera pensję sędziego, kogoś kto ma w szafie togę, potrafi w miarę sprawnie poprowadzić rozprawę, a nawet napisać wyrok. Tylko już nie potrafi być niezawisły, niezależny w myśleniu i odważny w obliczu politycznej presji. Piotr Niedzielak spędził dekadę w ministerstwie, w większości na dyrektorskim fotelu, jeszcze w czasach przed nastaniem tych co teraz walczą z sędziami i sądami. Został sędzią Sądu Apelacyjnego w Białymstoku i prezesem tego sądu. Ale to było mało. Pan eks dyrektor z gmachu przy Al. Ujazdowskich w Warszawie zapragnął ostatecznego uznania swoich zasług. Został członkiem izby dyscyplinarnej. Nie robi tego społecznie. 140% wynagrodzenia sędziego SN, to nie są małe pieniądze. A pracy tyle co kot napłakał.

Panie Piotrze Niedzialak,

żadne pieniądze nie wynagrodzą Panu hańby którą się Pan właśnie okrywa, żadne zaszczyty nie zastąpią szacunku wśród innych sędziów, a nowi znajomi z izby dyscyplinarnej nigdy nie staną się kolegami z sądu, w którym Pan kiedyś orzekał.

A wina Pana jest tym większa, bo jest Pan, panie Niedzialak najbardziej inteligentnym, najlepiej merytorycznie przygotowanym wśród wszystkich pseudo sędziów z izby dyscyplinarnej. Ale mimo to robi Pan to co robi.

A my będziemy robić swoje. Igor wróci do pracy, a Pana nazwisko już na zawsze będzie kojarzyło się z tym bezprawiem.

Okiem Sędziego
Głos przedstawiciela III władzy, sędziego praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem
Przejdź do oryginalnej publikacji