W oparach absurdu

10 listopada 2021 r.

https://wiadomosci.wp.pl/protest-prof-majchrowskiego-20-tys-zl-miesiecznie-za-nicnierobienie-6701593290525280a

Igor Tuleya nie może orzekać od 357 dni, Paweł Juszczyszyn od 645 dni. Chcą pracować, rozstrzygać sprawy, wydawać wyroki, a nie mogą. Panowie izbiarze odebrali im istotną cześć wynagrodzenia. Prawdziwi sędziowie, niezależni i odważni chcą robić, to co do sędziów należy.

A teraz czas nie niezawodnego w swej śmieszności pana Janka. Pracownik naukowy Wydziału Prawa i Administracji UW zapragnął jakiś czas temu sprawdzić się w wymiarze sprawiedliwości. Niestety wybrał niewłaściwy moment i fatalny tryb postępowania. Zapewne na skutek jakiś błędów poznawczych pan Janek znalazł się w niesądzie jako niesędzia i do tego zaczął uczestniczyć w pseudoprocesach dyscyplinarnych wydając psudeorzeczenia, a w zasadzie pismne konluzje ze spotkań pana Janka z pozostałymi niesędziami z niesądu.

Sytuacja formalna i faktyczna pana Janka już i tak dość skomplikowana uległa w ostatnich tygodniach dalszemu zagmatwaniu. Oto Jan Majchrowski na znak protestu postanowił zaprzestać wykonywania czynności niesędziego w niesądzie. Protest pana Janka nie dotyczy jednak kosztownego dla Polski działania izby dyscyplinarnej, ale tego, że on tak bardzo chce być niesędzią w niesądzie i wydawać nie-wyroki, a przełożeni w SN jak wilki, wbijają mu w ciało szpilki.

Pan Janek na szczęście dla nas wszystkich wprowadza w ten chaos pewien element racjonalności. Pobieranie przez niego wynagrodzenia należnego sędziemu SN za to, że jako niesędzia w niesądzie nie wykonuje pracy, jest z jego osobistej perspektywy zrozumiałe, a z pewnością korzystne. Krytykując na wesoło postępowanie ambitnego pracownika naukowo-dydaktycznego sam już zaczynam się gubić. Jak nie wykonuje czynności niesędziego ale pobiera pensję to tak jakoś głupio, ale jakby zajmował się swoją szkodliwą pracą byłoby przecież znacznie gorzej.

Ponieważ jak się okazuje pan prof. UW dr hab. Jan Majchrowski lubi gry i zabawy na zasadzie „qui pro quo” nie powinien tego felietonu traktować jak ataku na niezawisłość sędziowską. Nie można atakować czegoś, czego zainteresowany nigdy nie posiadał. W medycynie znane są i opisane są przypadki ciąży urojonej. Nauka prawa nie znała dotąd nowego zjawiska, które określić można jako „niezawisłość urojona”. Co ciekawe zjawisko to występuje wyłącznie wśród nowopowołanych neosędziów w SN. Szczególnie intensywne nasilenie objawów występuje u niesędziów z niesądu zwanego izbą dyscyplinarną. Objawy są różne. Czasem odbywa się to jak u pana Janka (choć nie byłem nigdy legalnie powołanym sędzią, bardzo chcę udawać sędziego i represjonować prawdziwych sędziów), a czasem jak u pana Niedzialaka. U tego ostatniego objawy są dość bolesne i polegają na niekontrolowanym wzmożeniu moralno-patriotycznym. Jedyną skuteczną metodą uwolnienia panów Majchrowskiego, Niedzialaka i pozostałych od cierpień związanych z zespołem niezawisłości urojonej jest radykalne pozbawienie ich wszelkich atrybutów przynależnych sędziom i egzekwowanie zakazu wstępu do gmachu przy Placu Krasińskich w Warszawie.

Jak zawsze miły akcent filmowy dla Czytelników i Bohaterów felietonu.

Dobrze jest czasem pozbyć się złudzeń. Niezależność izby dyscyplinarnej i niezawisłość jej członków wygląda bowiem w oczach obywateli mniej więcej tak jak szlachetna akcja charytatywna w opinii uczestników pewnego zebrania w piwnicy przy ul. Ćwiartki 3/4 . Tyle tylko, że o ile zebrani w piwnicy gadali od rzeczy, o tyle dominująca opinia o izbie i izbiarzach, jest ze wszech miar uprawniona. Przyjemnego oglądania.

Okiem Sędziego
Głos przedstawiciela III władzy, sędziego praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem
Przejdź do oryginalnej publikacji