Za wszelką cenę

28 września 2020 r.

Zjawisko dopingu w sporcie zostało już wiele razy opisane. Wciąż nie brakuje jednak zarówno w sporcie wyczynowym jak i amatorskim tych co chcą iść na skróty i szybko, bardzo szybko osiągnąć wyniki. Nie bacząc na łamanie zasad uczciwej rywalizacji, prawa i zwykłej przyzwoitości. Dopingowcy gotowi są nie tylko do ryzykowania dobrym imieniem i dyskwalifikacją, ale narażają także swoje zdrowie, a bywa, że i życie. Dlaczego? Wabiki od lat są te same: sława, zaspokojenie wielkich ambicji, duże pieniądze i wygodne życie na sportowej emeryturze.

Dariusz Ziomek i Michał Walendzik – dwaj zawodnicy (o przepraszam prokuratorzy), którzy z rozgrywek regionalnych trafili szybkimi transferami do ekstraklasy. Inne wyzwania, inne wymagania i oczekiwania trenera i prezesa klubu. Wreszcie, co bardzo istotne, zupełnie inne pieniądze. Nie znam osobistego stosunku do sportu obu w/w panów. Co więcej nie mam zupełnie pojęcia czy ich sylwetki wskazują na prowadzenie higienicznego i sportowego trybu życia czy wręcz przeciwnie. Ale wiem, że obaj muszą być bardzo ambitni. Jeden wniósł do organu podającego się za sąd wniosek o uchylenie immunitetu Igorowi Tulei, drugi to samo chce uzyskać w sprawie sędzi Beaty Morawiec. Obaj zawodnicy grają ostro, zupełnie bez kompleksów wynikających z szybkiego przeskoczenia kilku klas rozgrywek. Obaj już przeszli do historii. Prokuratury i naszego Państwa.

Zawodnika Walendzika należy z pewnością docenić za finezyjny styl prowadzenia meczu o najwyższą stawkę. Te przecieki do zaprzyjaźnionycb mediów, ta poranna wizyta w domu sędziego. Nie każdy by tak potrafił! Co tam prawo do obrony, co tam immunitet, ważne żeby dobrze obsmarować sędziego co podpadł prezesowi i sponsorowi klubu.

Ostatnimi czasy w polskim sporcie pojawiło się wielu bardzo ambitnych zawodników, nie wszystkich znamy jeszcze z imienia, nazwiska i ostatniego klubu przed transferem. Zapamiętamy jednak (a już niedługo poznamy) i tego wodzireja boiska, co chce ścigać sędzię Irenę Majcher za zaniechanie istniejące jedynie w wyobraźni tego kto do izby dyscyplinarnej pisze i tego geniusza piłki co to sprawdza czy aby czasem sędzia Żurek sam na siebie nie skierował maszyny czyszczącej korytarz. Nie przeoczymy także i mistrza dryblingu co spłodził odwołanie od przemyśleń pana Jacka Wygody (skądinąd niepozbawionych sensu) do refleksji pana Piotra Niedzielaka i jego kolegów z organu podającego się za sąd. Ale nie ma co się dziwić. W świecie sportu zawsze nie brakowało oryginalnych, ponad miarę ambitnych i zdolnych do wszystkiego zawodników.

Tak więc opisujemy, komentujemy, podziwiamy za odwagę, brawurę, tupet. Ale nie zachęcamy do naśladowania.

Panie Dariuszu Ziomek, panie Michale Walendzik! Państwo prokuratorzy z WSW (piękny skrót) Prokuratury Krajowej i państwo miłośnicy przebieranek z izby dyscyplinarnej! Jechaniem na dopingu, zarówno sportowym jak i politycznym można naprawdę wiele stracić. Dobre imię, szacunek, karierę. W wymiarze sprawiedliwości i prokuraturze trochę jest jak w sporcie. Pamiętacie Lence’a Armstronga? Wielka kariera, wielka sława, wielka ambicja i wielkie pieniądze. I tak długo zaprzeczał. A jak wyszło, wiemy wszyscy, szkoda słów.

Na razie zatem jesteśmy na takim etapie, że widzimy że coś jest nie tak, że złamano reguły. Ale tak jak w sporcie trzeba czasem długo poczekać na ostateczne ustalenia w sprawie dopingu, tak doczekamy się ustaleń i rozliczenia tych co poddali się politycznemu dopingowi, Pamiętajcie proszę, że nie wystarczy zadowolić trenera selekcjonera (Bogdana) czy nawet samego prezesa i właściciela klubu (Zbigniewa). Są jeszcze zasady, prawo, przyzwoitość.

Dygresja – pyta protokolantka: pani sędzio, mogę podać pani numer telefonu oskarżonemu? Ależ proszę bardzo pani Kasiu. To nie kawał, to wizja przerażającej korupcji jaką z prorządowymi mediami podzielili się ambitni prokuratorzy. Prawie się się roześmiałem.

Póki co wzbudzacie respekt funkcją, władzą, nieliczeniem się z zasadami. W zasadzie wszyscy się Was powinni bać. Ale to pozór. Sędziowie, odważni i niezależni prokuratorzy i obywatele wiedzą i widzą że w taki sposób na politycznym dopalaniu daleko nie zajedziecie bez szkody dla siebie samych.

Nie wierzycie, to obejrzyjcie do czego prowadzi szkodliwy doping:

Okiem Sędziego
Głos przedstawiciela III władzy, sędziego praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem
Przejdź do oryginalnej publikacji