Delegaci w nowym kolegium Sądu Okręgowego w Łodzi

12 grudnia 2020 r.

Walec toczy się i miejscami niestety nadal trafia na podatny grunt. Kolegium - organ sądu, który powinien reprezentować sędziów składa się obecnie z 11 przedstawicieli Ministra Sprawiedliwości - prezesa Sądu Okręgowego w Łodzi i prezesów 10 sądów rejonowych naszego okręgu. Do postępowań konkursowych przed neo-KRS, aby ominąć sprzeciw środowiska postanowiono włączyć delegatów wybieranych przez i spośród wszystkich sędziów sądu w ilości odpowiadającej liczbie prezesów, a więc w Łodzi - 11. Dla ważności wyboru przezornie zaniechano wymogu kworum oraz każdemu z głosujących oddano jeden głos. Gdyby zatem w wyborach wzięli udział wszyscy sędziowie (na dzień zebrania wyborczego - 16 listopada 2020 r. - 116 sędziów, w tym 13 powołanych na wniosek neo-KRS), a ich głosy rozłożyły się równomiernie, żaden z kandydatów nie otrzymałby większego poparcia niż około 10 procent sędziów. 

W rzeczywistości w wyborach wzięło udział jedynie 24 sędziów, w tym 22 oddało ważne głosy. Zgłoszono zaledwie trzech (na jedenastu) kandydatów na delegatów i cała trójka została wybrana: Jacek Chrostek - 9 głosów, Eryk Dąbrowski (z rekomendacji neo- KRS) - 7 głosów i Jarosław Leszczyński - 6 głosów. Delegaci będą uczestniczyć w kolegium tylko celem opiniowania kandydatów na wolne stanowiska sędziowskie.

Ogłoszone zostały kolejne konkursy i niestety kolejni chętni się zgłaszają. Nie rozumieją lub nie chcą rozumieć, że po następnych wyborach albo jeszcze następnych, cała operacja może się powtórzyć, bo każda władza będzie chciała mieć swoich prezesów, swój KRS i swoich sędziów. A przecież w demokratycznym państwie władza sądownicza musi być odrębna od innych, dlatego z żadną władzą bratać ani uginać się przed żadną nam nie wolno.

Pozwolicie więc, że tak jak nie gratulowałam kolejnym koleżankom i kolegom odbierającym nominacje sędziowskie, tak nie pogratuluję dzisiaj wyboru do nowego kolegium. Przypominam tylko, że każdy z nas idzie swoją drogą i każdy robi to co uważa za słuszne. Ja na dziś przyjęłam rolę kronikarza.

Ewa Maciejewska
sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi