18 marca - dopóki walczymy, jesteśmy zwycięzcami

14 marca 2021 r.

Tym razem szczególnie solidaryzujemy się z sędzią Igorem Tuleyą, który konsekwentnie kwestionuje skuteczność uchylenia swojego immunitetu i odmawia stawiennictwa w charakterze podejrzanego na wezwanie Prokuratury Krajowej. Według zapowiedzi Prokuratury, wobec tej postawy zamierza ona wystąpić do Izby Dyscyplinarnej o zgodę na przymusowe doprowadzenie sędziego. Wkrótce możemy być zatem świadkami bezprecedensowego w demokratycznym państwie prawa zatrzymania i doprowadzenia do Prokuratury czynnego sędziego. 

To jeszcze wczoraj wydawało się niewyobrażalne!

Jednak dopóki walczymy, jesteśmy zwycięzcami, a nie pokonanymi. Sędzia Igor Tuleya nie daje się pokonać. To imponuje, ale też nakłada na nas wszystkich zobowiązanie.

18 marca 2021 r. o 15.00 spotykamy się przed Sądem Rejonowym dla Łodzi-Widzewa, ul. Kopcińskiego 56. Jest to już trzecia i ostatnia z lokalizacji, które zaplanowaliśmy w styczniu.
Po ustanowieniu przez SSP “Iustitia” każdego 18. dnia miesiąca Dniem Solidarności z Represjonowanymi Sędziami, postanowiliśmy w styczniu, lutym i marcu symbolicznie stanąć przed trzema łódzkimi sądami, aby pokazać swój sprzeciw wobec odsunięcia od orzekania Igora Tuleyi, Beaty Morawiec i Pawła Juszczyszyna. W lutym dodatkowo wspieraliśmy zsyłanych na odległe delegacje prokuratorów. Zaprosiliśmy do wspólnego protestu przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Jak zawsze wspierali nas też walczący o praworządność obywatele.

Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami w styczniu i w lutym i PROSZĘ JESZCZE RAZ O WSPÓLNĄ OBECNOŚĆ W MARCU.

Głęboko wierzę, że to co robimy ma sens, bo nam samym i wszystkim wokół nie pozwala zapomnieć, że dzieje się zło, a tym którzy są represjonowani pokazuje, że nie są sami. Zwłaszcza Igorowi Tuleyi takie symboliczne wsparcie jest dzisiaj bardzo potrzebne.

Niezależnie od solidarnościowych zdjęć przed sądami, do skutku, czyli do przywrócenia do pracy naszych kolegów, w każdy 18. dzień miesiąca powstrzymujemy się od orzekania.

Ta część naszego protestu powinna z miesiąca na miesiąc być bardziej widoczna, bo rozprawy wyznaczane są z dużym wyprzedzeniem. Propagowaniu Dnia Solidarności pośród łódzkich sędziów służyła także nasza obecność przed sądami. Kto nie śledzi mediów społecznościowych może zobaczył nas lub w najbliższy czwartek zobaczy przed swoim sądem. Będziemy też rozdawać specjalne pocztówki z wykreślonym z kalendarza 18. dniem miesiąca. Mam nadzieję, że dotrą na biurko każdego sędziego z naszego okręgu.

Nie chcemy orzekać mniej ani wolniej. Praca sędziego wykonywana jest nie tylko na sali rozpraw, ale tylko tam zakładamy togę i łańcuch, tam wysłuchujemy strony, świadków, pełnomocników, tam ogłaszamy wyroki.

W 18. dniu miesiąca symbolicznie puste sale rozpraw mają pokazać, że polscy sędziowie nie dadzą się podporządkować władzy politycznej, że solidaryzują się z represjonowanymi kolegami i wciąż pamiętają o wolnych sądach.

W lipcu 2017 r. partia rządząca popełniła błąd, bo zadziałała zbyt radykalnie chcąc z dnia na dzień zlikwidować cały Sąd Najwyższy. To wywołało zdecydowany opór obywateli i środowisk prawniczych. O wiele bardziej skuteczne są działania powolne, efekt mrożący połączony z efektem znużenia i przyzwyczajenia.

Niektórzy z nas może tłumaczą sobie, że zawieszenie 3 na 10 tysięcy sędziów to przecież jeszcze nie Białoruś, Rosja czy Turcja. Z kolei wniosek o zgodę na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie Igora Tuleyi, to tylko i wyłącznie efekt jego nieprzejednanej postawy.

Jednak w demokratycznym kraju nominaci partii rządzącej, nazwani Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, nie mają prawa decydować o odsuwaniu od orzekania niezawisłych sędziów ani wyrażać zgody na ich zatrzymywanie i przymusowe doprowadzenie do Prokuratury, a Paweł Juszczyszyn, Beata Morawiec, a dzisiaj szczególnie Igor Tuleya, którzy tego doświadczyli, nie mogą zostać sami.

Pomijając nawet zwykłą ludzką i zawodową przyzwoitość, nie możemy być pewni, że represje władzy dotykać będą tylko niepokornych i protestujących. Rządzący chcą mieć pewność jak rozstrzygane będą jej wnioski i jej oskarżenia oraz wszelkie roszczenia przeciwko niej. Narzędzia są dwa: obsadzić strategiczne sądy swoimi, a resztę zastraszyć, przekupić, przekonać, że jednostkowy opór nie ma sensu.

W Polsce cały czas jesteśmy na początku tej drogi. Władza ma wpływ jedynie na wyroki Trybunału Konstytucyjnego i niektóre składy Sądu Najwyższego. Reszta jest w przeważającej części niezawisła, ale czas robi swoje. Co raz więcej sędziów wikła się w nową rzeczywistość, bo w inny sposób nie da się dzisiaj awansować czy przyjmować “dobrozmianowych” funkcji. A im więcej jest tych “uwikłanych”, tym taka postawa staje się bardziej powszechna i tak krok po kroku, plasterek po plasterku sens sprzeciwu, a może nawet jego powód gdzieś się gubi.

Nie wystarczy wewnętrzna niezawisłość i przekonanie, że bez względu na to co się stanie w orzekaniu pozostaniemy niezależni. Musimy zewnętrznie pokazywać, że to co się dzieje jest nieakceptowalne. Zawieszenie Pawła, Beaty i Igora i możliwe zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie Igora to sprawdzian solidarności i wytrwałości środowiska. Może wcale nie trzeba nas zastraszyć, wystarczy nas wziąć na przeczekanie, bo ile można protestować, ile poświęcać swojego czasu, energii, komfortu? Każda autorytarna władza tak kalkuluje!

Dlatego nie możemy rezygnować z publicznego demonstrowania solidarności i sprzeciwu. Zmobilizujemy się jeszcze raz 18 marca o 15.00 przed Sądem Rejonowym dla Łodzi Widzewa na ul. Kopcińskiego 56, a w każdy 18. dzień miesiąca do skutku powstrzymujmy się od orzekania. O innych formach protestu będziemy informować na bieżąco, w zależności od rozwoju sytuacji. Pamiętajcie, dopóki nasz sprzeciw jest widoczny, jesteśmy zwycięzcami.

Ewa Maciejewska
sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi